Od Metra do Osieckiej – „Zadebiutowałam na komunii siostry, mając 1,5 roku....

Od Metra do Osieckiej – „Zadebiutowałam na komunii siostry, mając 1,5 roku. Ku ogólnej konsternacji – Mazurkiem Dąbrowskiego…

579
1
PODZIEL SIĘ

„Zadebiutowałam na komunii siostry, mając 1,5 roku. Ku ogólnej konsternacji – Mazurkiem Dąbrowskiego. Potem zajmowałam się śpiewaniem piosenek, nawet kiedy błagano mnie, żebym przestała” – pisze o sobie na oficjalnej stronie aktorka i piosenkarka Katarzyna Groniec. Śpiewać nie przestała. Wręcz przeciwnie – muzyka na dobre zagościła w jej życiu, które wypełniły koncerty, płyty i prestiżowe nagrody.

Gazeta Studencka: Zaczął się dla Pani gorący okres, związany z promocją płyty „Zoo” z piosenkami Agnieszki Osieckiej. Skąd pomysł, by były to utwory akurat tej autorki? Powiedziała Pani kiedyś, że „nie pałała” do nich…
Katarzyna Groniec: Tak było. Choć niektóre z nich śpiewałam. Problem w tym, że nie do końca je rozumiejąc. Byłam po prostu za młoda.
Ale wracając do początku. Pomysł na koncert z utworami Agnieszki Osieckiej wyszedł od Agaty Passent. Prowadzona przez nią fundacja Okularnicy zajmuje się spuścizną po Osieckiej i dba o to, by jej piosenki były wciąż pamiętane. I trzeba przyznać, że robi to świetnie. Okularnicy organizują co roku festiwal „Pamiętajmy o Osieckiej”, który składa się z dwóch części. Pierwsza to konkurs interpretacji piosenki dla młodych ludzi, do drugiej części zapraszani są artyści z dorobkiem. czyli tak zwane gwiazdy. W obu częściach oczywiście śpiewane są piosenki Agnieszki Osieckiej.
W zeszłym roku Fundacja Okularnicy z taką propozycją zwróciła się do mnie. W pierwszej chwili nie byłam pewna, czy z niej skorzystam, mając w pamięci świetne wykonania Osieckiej takich artystów jak np. Katarzyna Nosowska, Raz Dwa Trzy czy Stanisław Sojka.
Postanowiłam, że dam sobie czas na zastanowienie, żeby propozycji Agaty nie odrzucić, ale też, żeby na niej nie polec. Założyłam, że jeśli nie znajdę pomysłu muzycznego, który otworzy mi wyobraźnię na te piosenki, zrezygnuję. Jeśli już śpiewać covery, to po to, by stare piosenki pokazać w nowej odsłonie. Inaczej byłoby to bezzasadne, bo oryginał zawsze będzie pierwszy, a przez to lepszy…

GS: Jak zatem tworzy się utwór w nowej odsłonie?
KG: W moim przypadku rozwiązaniem okazał się mariaż z elektroniką. I wtedy pojawiło się pytanie, czy to w ogóle jest możliwe. Po raz pierwszy zdarzyło mi się kompletować piosenki, wychodząc od muzyki, nie od tekstu. Zaczęłam od odpowiedzi na pytanie, czy aby na pewno nie zabiję ich elektroniką, czy uda nam się nowymi aranżacjami podkreślić ich walory. Do pracy zabraliśmy się w czerwcu 2014 r. Premiera koncertowa odbyła się we wrześniu. Od tamtego czasu zagraliśmy prawie sto koncertów. No i po roku, wreszcie jest płyta CD i DVD. Ot, cała historia.

GS: Ma Pani jakąś ulubioną piosenkę Agnieszki Osieckiej?
KG: Największym sentymentem darzę utwór „Uciekaj, moje serce”, choć muszę przyznać, że lubię wszystkie piosenki, które wybrałam na płytę. Nawet jeśli początkowo miałam wątpliwości co do konkretnego utworu, to w momencie, gdy zaczął brzmieć tak, jak to sobie wyobraziłam, wątpliwości odeszły, a utwór stał się po prostu mój.

GS: Skąd u Pani zamiłowanie do muzyki? Pochodzi Pani z artystycznej rodziny?
KG: Nie, ale z muzykalnej. Rodzice mają bardzo dobry słuch, dobre głosy. Moja siostra śpiewała w zespołach, a ja ją po prostu „papugowałam”. Zawsze chciałam robić to, co ona. Była dla mnie wzorem i w dużej mierze ukierunkowała mój wybór. A że od dziecka lubiłam śpiewać, pisać i rysować, wszystko niebezpiecznie zmierzało w artystyczną stronę.

GS: Zadebiutowała Pani w 1991 roku pierwszoplanową rolą Anki w Metrze. Czy to właśnie Metro pozwoliło Pani rozwinąć skrzydła?
KG: Nie, ale dużo mnie nauczyło. „Metro” i początkowe lata teatru Studio-Buffo to był dynamiczny czas, ale w końcu – jak to bywa   trzeba było podjąć decyzję o odejściu i szukać czegoś nowego. Każdy z nas dojrzał, z siedemnasto-, osiemnastolatków staliśmy się dorosłymi ludźmi. Nadszedł moment, by wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć dalej samodzielnie.

GS: Jakich Pani zdaniem cech potrzeba młodym ludziom, by mogli utrzymać się na scenie muzycznej?
KG: Na pewno pomaga w tym konsekwencja w wyborze. Ale, prawdę mówiąc, prócz talentu w tym zawodzie bardzo przydaje się szczęście.

GS: A czy nie jest dziś tak, że młodzi ludzie zbyt szybko zniechęcają się i rezygnują ze swoich pasji?
KG:  Miotają się. Jest tak duży wybór, że trudno im podjąć decyzję, czego tak naprawdę chcą. Okazuje się, że niełatwo znaleźć pomysł na to, co się chce robić, szczególnie w świecie, w którym z każdego kąta wyskakują slogany, że można mieć w życiu wszystko .

GS: Czym chciałaby Pani zaskoczyć fanów?
KG:  Chcę nie ustawać w rozwoju. Tym samym element zaskoczenia powinien tworzyć się sam.

GS: Sprawia Pani wrażenie osoby bardzo spokojniej, opanowanej…
KG: Skądże. Jestem choleryczką. Bardzo szybko się zapalam, robię awanturę, po czym szybko mi przechodzi. Staram się być spokojna, ale jak to mówią: mam krótki lont.

GS: Co dają Pani koncerty? Nie miewa Pani problemów z tremą?
KG: Z tremą bywa różnie. Zwykle jest mobilizująca, daje kopa, jednak zdarzają się też słabsze momenty i wtedy trema może rzeczywiście rozłożyć człowieka na łopatki. To, czy koncert doda nam skrzydeł, czy też wyssie z nas siłę, zależy również od publiczności. To kwestia nawiązania między nami nici porozumienia, wypracowania wspólnego rytmu. Czasami wychodzi i wtedy jest wspaniale.

GS: Pozostał Pani w pamięci jakiś szczególny koncert?
KG: Pamięta się zwykle te najlepsze i najgorsze.

GS: Październik ma Pani wypełniony koncertami. Podobnie listopad. Nie chcę wybiegać za bardzo w przyszłość, ale czy może Pani zdradzić – są plany na kolejny, autorski krążek?
KG: Oczywiście. Prawdę mówiąc, wydawało mi się, że nie zagramy zbyt wielu koncertów z piosenkami Agnieszki Osieckiej. Miałam poczucie, że publiczność jest już nimi nasycona. Dlatego, nie ukrywam, że rozmiar trasy z „ZOO” jest dla mnie zaskakujący.
W każdym razie, prace nad autorską płytą zaczęły się już dawno. Jesienią przyszłego roku chciałabym mieć na nią gotowy materiał.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Karolina Polacka

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNie palenie jest SEXI!
Następny artykułTeatr październik

1 KOMENTARZ

  1. If it meets on your wanted requirements subsequently only retain the services of otherwise you might move more to search for another
    Professional antenna photographers including Brett and Sherry Eklund associated with Desert Watch Aerial Photography in Illinois, have perfected
    their approaches through years of experience and a complete understanding of produced industry.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ