Młodzieńcze Cierpienia

Młodzieńcze Cierpienia

296
0
PODZIEL SIĘ

Włoska komedia „Cierpienia młodego Edoardo” – o pokonywaniu strachu i stawaniu się mężczyzną – weszła do kin 25 września. Film Duccia Chiariniego powstał w ramach weneckich warsztatów Biennale College – Cinema. Na Festiwalu Filmowym w Wenecji otrzymał nagrodę AKAI International Film Fest Award – Special Mention. Został nominowany do Kryształowego Niedźwiedzia w sekcji Generation 14 plus na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. Zdjęcia zrobił turecki operator Baris Ozbicer, autor zdjęć do filmu „Miód” w reż. Semih Kaplanoğlu, nagrodzonego Złotym Niedźwiedziem w Berlinie w 2010 roku.

Debiutancki film pełnometrażowy Duccio Chiariniego „Cierpienia Młodego Edoardo” powstał w ramach weneckich warsztatów Biennale College – Cinema. Obraz powstał za zaledwie 150 tysięcy dolarów, nakręcono go w cztery tygodnie, a występują w nim przeważnie młodzi aktorzy, w tym raper Matteo Creatini w głównej roli. Film był pokazywany na festiwalu w Wenecji w 2014 roku, a także w Berlinie, w sekcji Generation. Będzie miał dystrybucję w kinach w wielu krajach, m. in. we Włoszech, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Australii i Hongkongu.

Bohaterem filmu „Cierpienia młodego Edoardo” jest siedemnastolatek z Pizy, który z powodów zdrowotnych nie może osiągnąć satysfakcji seksualnej, nie tylko z partnerkami, ale także sam ze sobą. W czasie lata Edoardo i jego najlepszy przyjaciel próbują stracić dziewictwo, żeby wejść w dorosłość. Chłopak odkrywa wtedy, że świat seksu, podobnie jak całe życie, jest bardzo skomplikowany, a w grę wchodzi tu nie tylko on sam, ale także jego rodzina.

Młody reżyser z Florencji Duccio Chiarini opowiada nam o filmie.

Czy możesz powiedzieć nam, w jaki sposób narodził się pomysł na ten film?

Duccio Chiarini: O wszystkim zadecydował przypadek. Robiłem wtedy inny film, ale nie do końca mi to wychodziło, i poszukiwałem w związku z tym tematu, o którym mógłbym opowiedzieć skromnymi środkami filmowymi, bazując głównie na emocjach i pasji. Znalazłem historyjkę komiksową Gipiego pod tytułem „Moje życie toczy się źle”, opowiadającą o wizycie u androloga, i przypomniałem sobie, że miałem podobne doświadczenie. Od razu naszkicowałem pierwszą wersję scenariusza i pokazałem ją znajomej scenarzystce Ottavi Maddeddu. Spodobała jej się ta opowieść i dalej pracowaliśmy nad nią razem. Następnie złożyłem dokumenty na warsztaty Biennale College i zostałem przyjęty. Później wszystko poszło niespodziewanie sprawnie: od pierwszych szkiców do filmu, który pokazaliśmy w Wenecji, upłynął nieco ponad rok.

Na końcu filmu widzimy dedykację: „Dla mojej rodziny”. Czy kontekst rodzinny był bardzo ważny, biorąc pod uwagę, że jedynym ważnym bohaterem jest Edoardo?

Moim celem było sportretowanie nastolatka, który czuje, że znalazł się w pułapce. Jeśli chodzi o mnie, to byłem zawsze otoczony przez rodzinę, może nawet za bardzo, czasem mam wrażenie, że wszystko robimy razem. W filmie pokazałem świat Edo i jego otoczenia na zasadzie kontrastu: on jest pełen lęków, wszyscy wokół wydają się spokojni i pewni siebie. Ponieważ dorośli wydają mu się silnymi osobami, jest poddany nieustannej presji.

W filmie jest wiele obrazów o silnym ładunku emocjonalnym, zmontowanych w sposób działający na wyobraźnię. Co możesz powiedzieć o wpływie tureckiego operatora Barisa Ozbicera na twoje dzieło?

Na początku byliśmy sobie obcy, ale z czasem się zaprzyjaźniliśmy. Podobały mi się jego zdjęcia do „Miodu”, nagrodzonego Złotym Niedźwiedziem w Berlinie, a także do jego następnego filmu. Zawsze pracowałem z operatorami z innych krajów, ponieważ nie rozumieją oni dialogów i w związku z tym lepiej interpretują emocje. Tym razem chcieliśmy osiągnąć efekt filmu rozrywkowego, w którym byłyby również elementy smutku, rozczarowania i subtelności, która cechuje dobre filmy ze Szwecji.

Czym kierowałeś się podczas wyboru muzyki?

Na początku umiejscowiłem opowieść w latach 90., więc chciałem zilustrować ją muzyką grupy, którą bardzo lubiłem w tych latach, Grant Lee Buffalo. Później zdecydowaliśmy się na czasy bardziej współczesne, jednak wciąż chciałem zachować atmosferę czasów mojej młodości. W końcu usłyszałem Marka Andrew Hamiltona i jego zespołu Woodpigeon. Zaczął przysyłać mi kolejne fragmenty muzyki, które sprawiły, że film został wzbogacony o dodatkowy, energetyzujący element.

Jakie masz plany na przyszłość?

Chcę wrócić do robienia filmu, nad którym pracowałem przed rozpoczęciem zdjęć do „Cierpienia młodego Edoardo”. Napisałem pierwszą wersję scenariusza z Roanem Johnsonem, Davidem Lantierim i Markiem Pattenello, teraz pracuję sam nad kolejnymi wersjami. Będzie to historia miłosna dwojga trzydziestolatków, którzy rozstają się i czują się zagubieni i niepewni. Opowiem ją z jego punktu widzenia.

Camillo de Marco, cineuropa.org – źródło wywiadu

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ