Vademecum tłumacza

Vademecum tłumacza

450
0
PODZIEL SIĘ

Praca tłumacza może być nie tylko dobrze płatna, ale i satysfakcjonująca. Jednak decyzji o wyborze tego fachu nie można podejmować pochopnie. Na co zwrócić uwagę w pierwszej kolejności ?

Biegle władasz przynajmniej jednym językiem obcym, nauka kolejnych przychodzi ci łatwo, a i polszczyzna nie ma przed tobą tajemnic. W dodatku marzy ci się ciekawa praca, najchętniej z dala od korpo, najlepiej wykonywana w dogodnym dla ciebie miejscu i czasie. To może zostaniesz tłumaczem? Niby nic bardziej oczywistego, a jednak przed obraniem tej niewątpliwie interesującej ścieżki rozwoju warto przemyśleć kilka spraw.

Czy to na pewno dla mnie?

Dobrze jest zacząć od zadania sobie podstawowego pytania: czy ja w ogóle lubię tłumaczyć i czy mam do tego predyspozycje? Nawet doskonała znajomość języka obcego nie musi bowiem iść w parze z innymi cechami, których brak może zdyskwalifikować zdolnego poliglotę jako tłumacza. Może się zdarzyć, że nawet najlepszy tłumacz pisemny, czyli taki, którego powinna cechować staranność, dociekliwość i rzetelność, nie odnajdzie się w świecie przekładu ustnego, w którym niezbędna jest także odporność na stres, świetna pamięć i umiejętność radzenia sobie z nieprzewidzianymi sytuacjami. Tłumacze na ogół pracują samodzielnie, żeby nie powiedzieć: samotnie, a większe projekty wymagają długotrwałego skupienia na jednym zadaniu. Jeśli więc lubisz pracę w zespole i dużo zamieszania wokół siebie, to może lepiej zastanowić się nad innym pomysłem na karierę. Z drugiej strony, jest to zawód, w którym dzięki różnorodności zleceń można się rozwijać i dokształcać w wielu dziedzinach, a każdy dzień przynosi nową wiedzę.

Jak zacząć?

Dobry tłumacz uczy się i specjalizuje przez całe życie, a im wcześniej zacznie zdobywać doświadczenie, tym lepiej. Sposobów na rozpoczęcie kariery jest wiele i najlepiej korzystać z kilku jednocześnie. Dla zupełnych debiutantów najlepszym pomysłem może być nawiązanie kontaktu z dobrymi biurami tłumaczeń, obsługującymi interesującą nas parę językową. Biura często organizują płatne praktyki dla studentów, a najbardziej pojętni uczniowie mogą liczyć na nawiązanie stałej współpracy i dostęp do zleceń, na które inaczej nie mogliby liczyć. Dobrze jest też sprawdzić swoje umiejętności pod okiem doświadczonych profesjonalistów, którzy skorygują błędy i wskażą, nad czym młody adept sztuki przekładu powinien jeszcze popracować.

Pierwszych klientów można też pozyskiwać dzięki aktywności w grupach skupiających tłumaczy w portalach społecznościowych lub poprzez założenie profili w portalach dla profesjonalistów, takich jak proz.com czy GlobTra.com. To największe obecnie giełdy zleceń, a przy okazji miejsca, w których można się sporo nauczyć od starszych kolegów i koleżanek po fachu, zadawać pytania, czy poczytać o sytuacji na rynku pracy i trendach w branży. Warto być tam aktywnym i dzielić się wątpliwościami, a także chwalić osiągnięciami. Na szczęście wśród tłumaczy nie brakuje osób, które lubią dzielić się swoją wiedzą z innymi. Prowadzą własne blogi i udzielają się w internetowych społecznościach, można więc spotkać ciekawego mentora, który być może nawet pozwoli ci na doskonalenie warsztatu i pomoc w obsłudze jego zleceń w ramach praktyk. Procentują także kontakty nawiązane podczas studiów czy specjalistycznych kursów organizowanych przez biura tłumaczeń i organizacje zawodowe.

Jak się cenić?

Wszyscy doświadczeni tłumacze zgodnie powiedzą jedno: nie pracuj za darmo ani za pół-darmo, tylko po to, żeby mieć jak największe „portfolio”. Wolontariat na rzecz np. organizacji pozarządowych jest dobrym pomysłem na zdobycie doświadczenia i referencji, ale trzeba umieć znaleźć równowagę pomiędzy pracą charytatywną, a zarobkową. Jeśli naprawdę wierzysz w swoje umiejętności i cenisz swoją wiedzę i czas, to nie ma żadnego powodu, żebyś pracował za jedną czwartą stawki rynkowej. Zaniżając stawki być może złapiesz kilka zleceń, ale w dłuższej perspektywie to działanie wbrew interesom wszystkich tłumaczy, a przecież i tobie powinno zależeć na tym, aby ceny usług utrzymywały się na przyzwoitym poziomie, a zawód tłumacza cieszył się szacunkiem.

Specjalizacja to klucz

Tłumacze to nie tylko absolwenci filologii czy lingwistyki. Zdarza się, że ktoś, kto posiada specjalistyczną wiedzę w danej dziedzinie i lekkie pióro, łączy swoje atuty z biegłą znajomością języka obcego, co  może działać tylko na jego korzyść. Kolejnym niezwykle ważnym czynnikiem decydującym o naszych szansach na wielkim i nasyconym rynku tłumaczeń jest bowiem specjalizacja. Jeśli myślisz o tym zawodzie poważnie, zastanów się, w jakich dziedzinach chcesz się dokształcać i jakiego rodzaju tekstami chcesz się zajmować. Wysoko cenieni są tłumacze techniczni, medyczni, czy specjalizujący się w tekstach z zakresu prawa, finansów czy marketingu, ale jeśli pasjonujesz się na przykład fotografią czy gotowaniem, to z pewnością i w tych dziedzinach znajdzie się zapotrzebowanie na twoje usługi, o ile będziesz reprezentować odpowiedni poziom wiedzy i umiejętności.

Czy da się z tego żyć?

Wzięty tłumacz może zarobić od kilku do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, ale nie oszukujmy się: nie od razu. Tłumaczy zatrudnionych na etatach w korporacjach czy biurach tłumaczeń jest stosunkowo niewielu. Większość prowadzi własną działalność gospodarczą lub łączy tłumaczenie z wykonywaniem innej pracy, zapewniającej stałe dochody, szczególnie na początku kariery. Ma to swoje dobre strony, ponieważ w tym zawodzie zawsze trzeba być przygotowanym na bardzo frustrujące i niestety nieprzewidywalne okresy braku zleceń, czy rozmaite życiowe sytuacje, które przez jakiś czas nie pozwolą na zarabianie pieniędzy. Jeśli nie masz oszczędności pozwalających na przeżycie chociaż kilku miesięcy, to stała praca pozwoli przynajmniej na opłacenie rachunków i skromne utrzymanie. Ale nie chodzi tylko o pieniądze. Nawet z pozornie nieciekawej pracy biurowej na stanowisku asystenckim początkujący tłumacz może wyciągnąć wiele korzyści, takich jak chociażby nawiązywanie kontaktów z przyszłymi potencjalnymi zleceniodawcami, a przede wszystkim: możliwość pracy dokumentami, do których na co dzień być może nie miałby dostępu. Wielu tłumaczy zaczynało swoją karierę m.in. w mediach, kancelariach prawnych, firmach ubezpieczeniowych, budowlanych, czy bankach.

Pozycję na rynku buduje się latami. Zależy ona nie tylko od stopnia znajomości języka i doświadczenia, ale także od umiejętności promowania swojej osoby, pozyskiwania klientów i utrzymywania z nimi owocnych kontaktów. Zadowoleni klienci chętnie wracają i wcale nie jest prawdą, że wszyscy poszukują jak najtańszej usługi. Profesjonaliści cenią wysoką jakość, terminowość i dyskrecję, dlatego warto dbać o to, aby każdy zleceniodawca mógł być pewien, że dostaje od nas produkt najwyższej jakości.

AP

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułLicencja na nawijanie
Następny artykułAby język giętki...

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ