Przyjaciel ponad normę

Przyjaciel ponad normę

426
0
PODZIEL SIĘ

Przyjaciel to ten, który pomocą służy nie tylko jako podpora na co dzień, ale również wieczorami, w łóżku – jako partner seksualny.

 Określeń na tego rodzaju relacje między przyjaciółmi jest wiele – utarły się dwa. Pierwsze, fuck friends, pochodzi zza oceanu i zyskało sławę już kilka lat temu, na fali popularności serialów, takich jak m.in. „Sex and the City”. Drugie zaś, przyjaciele od seksu, całkowicie spolszczone jest tłumaczeniem tego pierwszego.

Kamil Kaczmarczyk studiuje na drugim roku kartografii i geodezji na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, o zjawisku przyjaciół od seksu słyszał, ale sam nigdy nie zdecydował się na takie relacje. – Ktoś mi kiedyś proponował taką formę przyjaźni, nie zgodziłem się. Zresztą, nie zamierzam kiedykolwiek próbować czegoś takiego, zbyt poważnie traktuję tę sferę życia. Takich, jak Kamil jest sporo. Jednak duża część tego rodzaju deklaracji okazuje się bardzo lotna. Krzysztof (nazwiska nie chce zdradzać) studiuje na tej samej uczelni: Gdyby ktokolwiek zaproponował mi taki przyjacielski seks, odmówiłbym. Zaraz jednak dodaje: Tak byłoby kilka tygodni temu. Jakiś czas temu byłem z przyjaciółką na imprezie, trochę się wstawiliśmy. Spaliśmy później w jednym łóżku, resztę możesz sobie sam dopowiedzieć. Do dzisiaj zdarza im się wylądować  pod jedną kołdrą.

 Seks spoiwem przyjaźni

 Doktor Jacek Kochanowski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego tłumaczy: W naszej kulturze normy obyczajowe łączą seks z miłością, seks „dla seksu” uważany jest za coś niewłaściwego. Te normy jednak zmieniają się i wiele osób odkrywa, że dobry, satysfakcjonujący seks można mieć także poza stałymi związkami. Właśnie te czynniki stają się powodem, dla którego zjawisko łóżkowych przyjaciół zyskuje coraz większe rzesze sympatyków. Dodatkowym argumentem jest obawa przed chorobami przenoszonymi drogą płciową – seks z przyjacielem jest bezpieczny, znamy tę osobę i domyślamy się, czego można się po niej spodziewać. Do łóżka idziemy z osobą, której bezgranicznie ufamy – w efekcie seks staje się spoiwem przyjaźni, podobnie, jak w związkach.

Zupełnie innego zdania jest Adam Remplewicz, student teologii świeckiej z Wrocławia: Dla mnie, jako osoby wierzącej, ale też przede wszystkim osoby, która od ponad dwóch lat ma stałą partnerkę, zjawisko seksu przyjacielskiego nie ma racji bytu. Adam uważa, że stosunek seksualny powinien być wyrazem miłości, oddania się drugiej osobie, a nie sprowadzać się do wykonania jednego telefonu i umówienia się na zaspokajanie swoich potrzeb – na takiej zasadzie, jak umawianie się na kawę w mieście.

Zwolennicy przyjacielskiego seksu są oburzeni, gdy słyszą, że ich spotkania porównywane są do umawianych telefonicznie spotkań na piwo, czy kawę. Angelika przyjechała do Wrocławia na studia, w swoim rodzinnymi mieście (nie chce podawać nazwiska), zostawiła łóżkowego przyjaciela. Nigdy nie było tak, że wysyłałam mu SMS-a, a on zaraz się zjawiał i przystępował do roboty.

 W granicach normy?

 Spora część studentów twierdzi, że przyjaciele od seksu, to współczesne kurtyzany. Między prostytutką a przyjacielem do łóżka, jest tylko jedna różnica – temu drugiemu/tej drugiej się po prostu nie płaci. Wydaje mi się, że tego rodzaju sformułowanie ma na celu deprecjonowanie przyjacielskich relacji seksualnych, jest wyrazem pogardy dla osób, które przekraczają normy obyczajowe. Sponsoring seksualny, gdzie za seks oferuje się nie pieniądze, ale na przykład kosztowne prezenty, to odrębne zjawisko – tłumaczy dr Kochanowski. Seks przyjacielski jest bowiem zachowaniem, które przekracza normę zarezerwowaną dla stałych związków, ale nie ma pokrewieństwa z prostytucją, gdzie seks nie jest formą zabawy, ale zarobkowania. Kurtyzana przecież nie jest w jakikolwiek sposób związana emocjonalnie z człowiekiem, któremu świadczy usługi, zauważa dr Kochanowski.

Studiujący teologię Adam uważa jednak, że łóżkowi przyjaciele prowadzą do uprzedmiotowienia pojęcia seksu: Mamy do czynienia, że zwykłą znieczulicą, seks przyjacielski ułatwia zaspokojenie, tłumaczymy sobie, że to bezpieczna i obopólna korzyść. Tym samym znieczulamy się na wartości i w pewnym sensie tracimy kręgosłup moralny, który wpływa na nasze postępowanie w życiu.

 Zawsze można też pogadać

Oczywiście, że nie wszystkie nasze spotkania kończą się seksem! odpowiada dobitnie Krzysztof. Dodaje, że częściej spotyka się ze swoją przyjaciółką, pije dobrą kawę, rozmawia, czy ogląda film. Seks to nie jedyne spoiwo ich przyjaźni, jest wręcz kwestią drugorzędną. Takich, jak Krzysztof jest wielu, zwraca na to uwagę dr Kochanowski: Nie jest też prawdą, że seks niszczy przyjaźń. Przyjaźń zniszczyć mogą jedynie nieporozumienia, brak dobrej komunikacji ale to zdarzyć się może każdej relacji międzyludzkiej.

Jednak przyjacielski seks nie zawsze okazuje się elementem budulcowym przyjaźni, czasem może prowadzić również do powstania konfliktów, osłabienia relacji. Problemem mogą być też ewentualne komplikacje emocjonalne: wprowadzając seks do relacji przyjacielskiej należy szczerze i otwarcie zdefiniować charakter relacji, jakiej elementem ma być seks – przestrzega dr Kochanowski.

Trzeba po prostu pamiętać, że najlepszych przyjaciół nie poznaje się w łóżku tam, można co najwyżej prosić ich o przysługi.

 Radomir Wit

 

Odpowiada dr Wiesław Ślósarz, seksuolog kliniczny, doktor psychologii

 Na czym polega zjawisko seksu przyjacielskiego?

Chodzi o seks i zaspokojenie – można kogoś poderwać na imprezie i iść z nim do łóżka, ale można mieć też kilka telefonów do przyjaciół, którzy gotowi są świadczyć nam usługi seksualne.

Czego należy się obawiać, podejmując się prowadzenia takiego stylu życia?

Problem z punktu widzenia psychologa wygląda tak, że czasem ludzie się po prostu zakochują, bo wychodzą z założenia, że to było coś więcej, ale dostają obuchem w głowę, bo chodziło tylko o seks.

 Mówi się, że fuck friends, to współczesne kurtyzany, z tą różnicą, że im się nie płaci. Rzeczywiście tak jest?

Pieniądz powoduje, że relacja ulega zmianie. Powoduje, że się wymaga. W tym wypadku dochodzi po prostu do wymiany barterowej – Ty mi dajesz przyjemność, a ja tobie. Na takiej zasadzie, jak kiedyś ludzie wymieniali się skórami za pszenicę – ja ci daję seks, ty mi dajesz seks.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEmocje
Następny artykułStudencki seks bez granic

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ