Zarób sam u siebie

Zarób sam u siebie

395
0
PODZIEL SIĘ

Coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że źródłem zarobków nie musi być dorywcza praca w sklepie czy restauracji. Na popularności zyskują własne biznesy.

Kilka lat temu cała Polska usłyszała o studentach Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy na czele z Maciejem Popowiczem, założyli portal społecznościowy nasza-klasa.pl. Serwis, którego nazwa była inspirowana tytułem jednej z piosenek Jacka Kaczmarskiego, początkowo był zaliczeniowym projektem studentów. Dzisiaj jest świetnie prosperującym interesem – szacuje się, że jego wartość  wynosi niemal 150 mln złotych.

Kasa jest w internecie

Studenci coraz chętniej zaglądają do internetu, ale nie po to, by śledzić poczynania innych, lecz po to, by kontrolować własne biznesy. Jak grzyby po deszczu, powstają nowe strony, skierowane do młodych ludzi. Ich tematyka jest szeroka – od aukcji, przez dodawanie krótkich multimediów, aż do płatnych wirtualnych gier.

Łukasz Kidziński jest właścicielem serwisu dood.pl, założył go z grupą studentów Uniwersytetu Warszawskiego. – Portal dood.pl tworzymy przede wszystkim z myślą o zdobywaniu doświadczenia – zaznacza. Dodaje jednak, że tego rodzaju przedsięwzięcie wymaga nakładu finansowego, stąd właśnie komercyjny charakter projektu. Wpływy z działalność portalu nie trafiają jednak do kieszeni jego założycieli – są przeznaczane na rozwój i utrzymanie strony internetowej.

Idea dood.pl przywędrowała zza oceanu, studenci Uniwersytetu Warszawskiego zainspirowali się amerykańskimi portalami społecznościowymi. – To serwis, który ma ułatwić wyszukiwanie lokali usługowych w okolicy użytkownika. Bary, zakłady fryzjerskie, parki, czy pralnie będą recenzowane przez innych odwiedzających – tłumaczy Kidziński. Główne założenie portalu opiera się na zebraniu w jednym miejscu lokalnych społeczności, które będę mogły korzystać z wiedzy i doświadczenia innych. Co ciekawe, wyszukiwarka miejsc na portalu będzie całkowicie spersonalizowana. Oznacza to, że na podstawie naszych ocen i komentarzy, w pierwszej kolejności zostaną nam przedstawione lokale najbardziej odpowiadające naszym własnym preferencjom.

W internecie równie dobrze można zarabiać na działalność „literackiej”. Szymon z Uniwersytetu Poznańskiego prowadzi portal poświęcony grom komputerowym. Pojawiają się tam recenzje, przydatne linki, opinie innych. Pytany o zarobki, nie kryje, że i tak musi dorabiać w restauracji:  Owszem, jakieś tam przychody są, ale głównie na utrzymanie strony internetowej. No, może zostaje mi kilka złotych, ale to zaledwie kieszonkowe – tłumaczy, dodając, że na stałą pensję nie może liczyć.

Biznesmeni z indeksami

 Większość studentów wychodzi jednak z założenia, że po prostu nie ma czasu na prowadzenie własnej działalności. Są jednak tacy, którzy łączą studia z pracą. – Pogodzenie nauki z pracą w naszym przypadku jest o tyle łatwe, że działalność firmy jest mocno związana z tym, czym zajmujemy się na studiach – zdradza Łukasz Kidziński. Zespół portalu dood.pl, to studenci takich kierunków jak: ekonomia, matematyka czy informatyka. Podobnie, jak w przypadku założycieli portalu nasza-klasa.pl, ich działalność jest przy okazji zaliczeniem niektórych z projektów na studiach.

Własna działalność nie zawsze jednak oznacza prowadzenie własnej firmy. Coraz więcej grup studentów zakłada stowarzyszenia. – Wystarczy napisać statut, podzielić się zadaniami i po jakimś czasie można znaleźć unijne projekty, z których można sporo kasy wyciągnąć – anonimowo zdradza jedna z wrocławskich studentek. Młodzi niechętnie przyznają się do takich praktyk publicznie, mają jednak świadomość, że założenie stowarzyszenia, to sprawa szybka i prosta. A zyski z różnych, niekoniecznie pracochłonnych projektów, są spore.

Działalność studentów-biznesmenów nie zawsze jednak zwieńczona jest sukcesem. Zdarza się, że doświadczenie i znajomości młodych ludzi są niewystarczające, by w danej branży wybić się na tyle, by móc zanotować zyski. Piotr, który obecnie studiuje we Wrocławiu dwa kierunki – jeden dziennie, drugi zaocznie, niechętnie wspomina działalność swojej firmy cateringowej. – Nie chcę o tym mówić, to stare doświadczenie. Okazało się, że konkurencja we Wrocławiu jest spora i nie zawsze gra uczciwie. Teraz zająłem się studiowaniem, nie mam już czasu na prowadzenie własnych biznesów.

Symulacja stymuluje

 Aby zostać biznesmenem z indeksem nie trzeba wcale posiadać własnej firmy. Wystarczy wziąć udział w jednym z konkursów-symulacji biznesowych. Global Managment Challenge to konkurs dla studentów, którego zasady opierają się na prostych założeniach: grupa młodych ludzi otrzymuje do dyspozycji wirtualne rozwinięte przedsiębiorstwa, zarządza nimi, kupuje i sprzedaje akcje, a finalnie – na podstawie aktualnych kursów giełdowych tworzy się ranking, podsumowujący wyniki finansowe. Jednym z członków zwycięskiej drużyny SAMBA był Michał Adamski, który razem ze swoją grupą pokonał 533 inne zespoły w ubiegłorocznej edycji konkursu. Jak zauważa, tego rodzaju konkursy nie gwarantują powodzenia w prowadzenie własnego biznesu, ale pobudzają do działania.

Pobudzeni dotychczasowym sukcesem są założyciele serwisu dood.pl. Łukasz Kidziński, pytany o główny cel jego ekipy, z rozbrajającą szczerością stwierdza: Planujemy podbić świat!

 Radomir Wit

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMieszkanie za umilanie
Następny artykułNiania w Londynie

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ