Magiczna moc Tajlandii

Magiczna moc Tajlandii

630
0
PODZIEL SIĘ

Co takiego więc kryje w sobie Tajlandia, że przyciąga z roku na rok coraz więcej turystów? Na to pytanie pozwoli odpowiedzieć pierwsza część relacji naszej dziennikarki.

Prawdziwa egzotyka, piękne malownicze wybrzeże, idylliczne wyspy, rajskie plaże i najlepsza kuchnia świata, a do tego niskie ceny – to brzmi jak bilet do raju. Blisko 8 tys. km dzieli nas od tego ‚innego świata’. I choć trudno go sobie wyobrazić, zapraszam na krótką podróż po pagórkach szczęścia. Plan podróży to Bangkok – Krabi – Koh Phangan – Koh Tao – Koh Samui. Każde miejsce dostarcza zupełnie innych niezapomnianych wrażeń. Na początek.. Co ze sobą zabrać?

IMG_3618 (1)-kopia

Powiew egzotyki
Wbrew pozorom nie potrzeba nam dużo, jak na turystę przystało – plecak, kostium, kilka koszulek, kremy z filtrem i dużo uśmiechu. We wszystko czego nie uda nam się zabrać zaopatrzymy się na miejscu. Uśmiech jednak jest niezwykle ważny, nie bez powodu przecież Tajlandię okrzyknięto krainą uśmiechu. Tam wszyscy się uśmiechają, niezależnie od sytuacji, zawsze znajdą jakiś punkt zaczepienia. Spakowani? Teraz tylko około 14 godzin lotu i jesteśmy na miejscu. Lądujemy w Bangkoku. Po opuszczeniu pokładu od razu odczuwamy zmianę klimatu. Gorące powietrze jest wilgotne, ciężkie, gęste i oblepia człowieka od stóp do głów. Na to czekaliśmy, by zrzucić z siebie resztę zbędnych ciuszków. Spuchnięte nogi i pierwsze krople potu na czole wcale nas nie zniechęcają. Bierzemy taksówkę o która tu nie trudno i prosto do centrum. Jest wieczór, szukamy hotelu blisko ulicy Khao San (tu są zdecydowanie najniższe ceny). Obecnie nie jest to już nawet tylko jedna ulica, ale wręcz mini-dzielnica wypełniona tanimi guesthousami, restauracjami z zachodnim jedzeniem i straganami, na których można kupić wszystko. Jest tu też wiele barów, kilka dyskotek, a także setki miniaturowych agencji podróży. Roi się od kolorowych światełek i głośnej muzyki. Pomiędzy posuwającymi się wolno autami manewrują sprawnie motocykliści, zaś pobocza przemierzają równie głośni sprzedawcy przekąsek mozolnie pchając wózki wypełnione makaronem, omletami, duszonymi warzywami i dopiero co pokrojonymi soczystymi owocami. Można tu pokusić się o spróbowanie chrupiących chrabąszczyków czy innych prażonych owadów.
Jedzenie to osobna opowieść o Tajlandii. Tajowie lubią jeść i robią to wszędzie i kilka razy dziennie. Ulice pełne są zapachów, Tajlandia wręcz pachnie jedzeniem, nie sposób więc nie spróbować. Popularnym powiedzeniem na powitanie jest czasem zamiast „jak się masz?” to „czy już jadłeś?”. Kuchnia jest uznawana za jedną z najlepszych na świecie. Cechuje ją prostota przyrządzenia, doskonałe sosy smakowe, ostre przyprawy i zalety zdrowotne. Większość dań opiera się na głównych składnikach, czyli ryżu, lub makaronie. Główną przyprawą jest chilli, które jest dużo pikantniejsze niż w Europie. Najprawdziwszą kuchnie można wypróbować w ulicznych barach.

IMG_3808-kopia

Mieszanka różnorodności
Czekamy na zmrok. Następny przystanek to Patpong, w celu przedostania się tam szukamy tuk-tuka. Te trójkołowe pojazdy to najtańszy i najprzyjemniejszy lokalny rodzaj transportu. Tuk- tuki są nieocenione na krótkich trasach, ich kierowcy bowiem, zazwyczaj łamiąc wszelkie przepisy, zgrabnie przeciskają się między stojącymi w korkach taksówkami. Docieramy do dzielnicy handlu, na nocny bazar. Wkraczamy w labirynt straganów. Nie można oderwać wzroku od kolorowych pamiątek, bluzek, sukienek, biżuterii. Ceny? Tu nic nie kupuje się bez targowania, dzięki któremu ceny zbija się kilkakrotnie. Sprzedawcy sami wyciągają kalkulatory i proszą o nas o podanie odpowiadającej kwoty. Patpong słynie ze stoisk z podrabianymi towarami. W Tajlandii obowiązuje ustawa o prawach autorskich, ale tak naprawdę nikt jej nie przestrzega, a z fałszowania dóbr konsumpcyjnych żyją tysiące ludzi. Największe zyski przynosi podrabianie markowej konfekcji i akcesoriów. U handlarzy na Patpongu można przebierać w niedrogich torbach Louis Vuitton, dżinsach Armaniego, okularach słonecznych Ray-ban, koszulach Lacoste, czy bieliźnie Yves Saint Laurenta. Nietrudno tu kupić także zegarki Rolex i Cartier z Hong Kongu i Tajwanu, do złudzenia przypominające oryginały i, jak na swą cenę, dość niezawodne. Zakupy zrobione! Wracamy do hotelu. Następnego dnia szukamy najlepszego połączenia na wyspę Krabi. Po stałym lądzie przyszedł czas na wyspę, plażowanie i wymarzony odpoczynek. Widoki plaży, nie biją na kolana, wiec też nie to nas tu przygnało. To prawdziwe zagłębie tajskiego masażu, oprócz saloników na głównych uliczkach, 20 metrów od plaży znajduje się kilkanaście namiotów oferujących najlepsze masaże na świecie. W ciągu dnia masażystki zachęcają turystów, obdarowując świeżymi owocami, żeby odwiedzili namiot z konkretnym numerkiem. Trudno się nie skusić. Masaż Tajski stanowi integralną część tradycyjnej medycyny tajskiej. Bardzo boli, ale daje zaskakujące efekty. Nuat Boran, klasyczny tajski masaż, łączy techniki z całej Azji i jest najlepszym sposobem na migrenę i stres. Co jest przyjemnego we wbijaniu łokcia pod łopatkę, wciskaniu stopy w łydkę, naciąganiu szyi i strzelaniu kręgosłupem? Nic. Bo nie chodzi o to, jak jest w trakcie, tylko o to, jak jest potem. Legendy mówią, że masaż tajski stworzył osobisty lekarz Buddy. W rzeczywistości to mieszanka wpływów z Chin, Indii, Kambodży: akupresura łączy się z rozciąganiem, refleksologia z jogą. Palce, łokcie, nadgarstki, przedramiona, stopy i kolana masażysty masują kanały sen (w ciele człowieka jest ich siedemdziesiąt dwa tysiące), którymi ponoć płynie powietrze. Przywraca się w ten sposób równowagę. Masaż jest świetny na bóle w plecach, migreny,
zakwasy i stres. Masaż Tajski kosztuje od 100B/godzinę. Salony masażu posiadają jednak bogata ofertę – oferują wiec nie tylko tradycyjny tajski, ale również relaksacyjne, odprężające, olejkowe i aloesowe łagodzące poparzenia słoneczne i wiele innych.

IMG_3439-kopia

Chce się tu zostać!
Po za świetnymi masażami wyspa Krabi przyciąga jeszcze obecnością małpek na plaży, które są całkowicie oswojone i dosłownie jedzą nam z ręki. Można tu spotkać nie tylko niewielkie makaki, ale też człekokształtne gibbony. Kolejna wyspa? Ko Phangan. Piękne krajobrazy z tajskich pocztówek. Poza tym za dwa dni pełnia księżyca, a co za tym idzie znana na cały świat impreza FULL MOON PARTY. W miasteczku w tym okresie możemy spodziewać się nawet 30 tys. turystów. Znalezienie noclegu może być nieco trudniejsze. I choć znajdujemy się spory kawałek od plaży Haad Rin zajmuje to dobrych kilka godzin.W Tajlandii istnieje na ogół wiele możliwości zakwaterowania. Do dyspozycji są hotele, pensjonaty, bungalowy czy kempingi. Wybór na każdą kieszeń. Zakwaterowanie w pensjonatach i hotelach klasy średniej również zapewnia odpowiedni komfort, czystość i przyjemny personel za znacznie niższą cenę niż w Europie. Znajdziemy tutaj wiele światowych sieci, które pobudowały swoje resorty. Jeżeli chcemy poznać tradycyjną tajską kulturę z bliska, to należy wybrać tradycyjny hotel w miejscowym stylu. Pokoje są czasem średnio wyposażone, ale zapewniają wystarczający komfort. Można dopłacić za pokój klimatyzowany, oraz wyposażony w telewizor, lodówkę i gorącą wodę w kranie. W licznie odwiedzanych miejscach turystycznych tego typu hotele są zwykle lepszej jakości i posiadają bogatsze wyposażenie. Najtańsze zakwaterowanie w Tajlandii znajdziemy za 100 Bath za noc (100 Bath około 10 zł). Oczywiście z powodu imprezy płacimy trochę więcej, ale po targowaniu nie jest to duża różnica. Wypożyczamy skutery, na 3 dni – koszt to 300 Bath za osobę. Zwiedzamy wyspę, paliwo także za grosze więc można jeździć do woli…

IMG_2800-kopia

IMG_3423 IMG_4015-kopia IMG_4204-kopia

Druga część relacji w kolejnym numerze GS

Aleksandra Wirosławska

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ